środa, 25 kwietnia 2012

Hot-elle w Mercure

Zgodnie z obietnicą, pierwsza subiektywna opinia Hot-elle i relacja z pobytu w 4-ro gwiazdkowym hotelu Mercure Grand w Warszawie.
Każdą podróż zawsze rozpoczynam od wirtualnej wycieczki, czyli sprawdzenia, co na temat danego hotelu znajdę w internecie. Przejrzałam booking.pl, poczytałam fora i wiedziałam już, że będzie dobrze. Bardzo dużo pozytywnych opinii i piękne zdjęcia.
Do stolicy pojechałam razem z moją przyjaciółką Martą. Kupiłyśmy bilet podróżnika za 69 zł , który upoważnia do podróżowania PKP po całej Polsce podczas weekendu. Pociąg, ku mojemu zaskoczeniu (chyba dawno nie jeździłam koleją) był wręcz luksusowy.
Ale wracając do właściwego przedmiotu mojej oceny, czyli Hotelu Mercure Grand – placówka usytuowana jest przy ulicy Kruczej 28 - niespełna 10 minut od Dworca Centralnego.

Jest godz. 11, podchodzimy do recepcji, doba rozpoczyna się o 14.00, ale mam nadzieję, że uda nam się zameldować szybciej. Zarezerwowany pokój już na nas czeka. Teraz trzeba tylko podjąć decyzję, czy ma być na piętrze dla palących, czy dla niepalących. Ostatecznie decydujemy się na tę drugą opcję. Pokój 432 czyli 4 piętro – twin standard. Recepcjonistka z uśmiechem wręcza nam karty i wskazuje drogę do windy. Oznakowanie w hotelu jest bardzo czytelne, więc trafiamy bez żadnego problemu. W drodze do wind mijamy business center. Nie mam ze sobą komputera, więc bardzo się ucieszyłam, że będę mogła skorzystać z internetu. Otwarty 24h na dobę punkt z komputerem, drukarką, skanerem, materiałami biurowymi dla osób uzależnionych od Internetu jest wybawieniem.
Trafiamy na czwarte piętro. Wszystkie pokoje otwierane są przez karty elektroniczne, one również włączają prąd w pokojach. Pokój jest przytulny. Z lewej strony stoją dwa łóżka, na których zostawiono szlafroki i kapcie, z prawej stoliczek i dwa fotele. Na stoliczku znajdujemy karteczkę : Mam na imię KATIA. To ja przygotowałam dla Państwa ten pokój. Ewentualne opinie proszę przekazać recepcji lub opisać je na odwrocie. Zapoznam się z nimi jutro rano. Dziękuje i życzę miłego pobytu!

W centralnej części stoi telewizor, na którym widnieje napis: Mercure Gran Hotel wita Małgorzatę Kopcińską!
Pokój jest z łazienką i wc. W łazience znajduje się duży oszklony prysznic, suszarka, lustro powiększające do makijażu oraz ręczniki i wszystkie niezbędne kosmetyki : balsam, żel pod prysznic, szampon, mydło. W pokoju stoi szafa z wieszakami i minibarek (dodatkowo płatny) oraz sejf.

 Będąc pod wrażeniem standardu hotelu, zaczęłyśmy wymieniać się poglądami przy kawie – w pokoju był czajnik z kawami i herbatami w saszetkach. Bardzo szybko okazało się, że Marta zwraca uwagę na zupełnie inne rzeczy niż ja. Dla mnie, jako hotelarza, który zna funkcjonowanie hotelu od drugiej strony, ciekawe było, na jakim programie pracuje recepcja (na Fidelio ), jakie jest średnie obłożenie hotelu, czy przyjeżdżają tu goście biznesowi czy turystyczni? Martę ciekawiły inne szczegóły. Jak można spędzić wolny czas w hotelu i w jaki sposób obsługa będzie wiedziała, że w barku w pokoju nic nie zostało wypite.
Po krótkim odpoczynku postanowiłyśmy zwiedzić hotel. Wsiadając do windy, zauważyłyśmy przycisk z napisem „Fitness”. Zjechałyśmy na poziom -1. Rowerki, bieżnie orbitreki – szkoda, że nie wzięłyśmy strojów sportowych, bo chętnie skorzystałybyśmy z tych atrakcji. W strefie fitness jest też sauna.
Następnie udałyśmy się do lobby, z którego można przejść do baru i restauracji. Naszą uwagę przykuł stojące w centralnej części holu pianino. Pracownik baru poinformował nas, że czasem można trafić na krótkie koncerty wykonywane na tym instrumencie.
Restauracja jest duża w beżowo-brązowej kolorystyce, filary okryto plisowanym materiałem w kolorze ecru, który dodaje temu wnętrzu uroku i sprawia, że sala staje się bardziej kameralna.
Od zastępcy kierownika zmiany dowiadujemy się, że hotel, który ma ponad 60 lat, niedawno przeszedł gruntowny remont i od roku 2008 funkcjonuje pod marką Mercure. Hotel jest nastawiony na klienta biznesowego przyjeżdżającego do Warszawy w interesach. Ku mojemu zaskoczeniu, wnętrza nie są smutne i przytłaczające, jak w innych biznesowych hotelach.
 W Mercure szare i pastelowe wnętrza przełamane są kolorowymi akcentami. Czerwone i bordowe dodatki  ożywiają przestrzeń, dodając jej energii. Całość sprawia, że człowiek czuje się tu dobrze.
Jako młodą mamę, interesowało mnie, czy hotele nastawione na gości biznesowych posiadają również udogodnienia dla rodziców podróżujących z dzieckiem. W Mercure Grand Hotel dzieci do 12 roku życia nocują bezpłatnie pod warunkiem, że nie korzystają z oddzielnego łóżka, mają również bezpłatne śniadanie. Dla maluchów można wypożyczyć łóżeczko, a w restauracji znajdziemy krzesełko dla najmłodszych dzieci.
Hotel posiada 299 pokoje w różnych standardach. Najdroższy kosztuje 1650 zł za dobę. Jako ciekawskie z natury kobiety, nie mogłybyśmy sobie odmówić obejrzenia takiego apartamentu. Nie było z tym problemu. Pani Bożenka z recepcji zaprowadziła nas do jednego z nich. Pokój był znacznie większy od naszego. Posiadał dwa oddzielne pomieszczenia. Wydzielono część sypialną, z której było bezpośrednie wejście do łazienki z dużą wanną - oraz cześć dzienną, gdzie można zaaranżować małe spotkanie służbowe. Naszą uwagę przykuł jeszcze jeden istotny szczegół. W pokoju, zamiast czajnika elektrycznego, był mały ekspres do kawy na specjalne kapsułki.
Jeśli chodzi o obłożenie hotelu – w tygodniu nocuje tu wielu gości, w weekendy natomiast placówka jest zdecydowanie mniej obłożona. Podobnie jest w wakacje, kiedy łatwiej znaleźć nocleg w Warszawie, można tez liczyć na ciekawe promocje.
Na zwiedzaniu hotelu i Warszawy minął nam prawie cały dzień. Widziałyśmy m.in. niesamowite Muzeum Powstania Warszawskiego – polecamy! Wieczorem z wielu planowanych opcji wybieramy oglądanie telewizji i leżenie na naszych wygodnych łóżkach w pokoju.
Jest niedziela, i coś na co czekałam cały weekend – śniadanie! Kosztuje 65 zł od osoby, więc spodziewam się bardzo dużego wyboru dań. No i nie zawiodłam się. Menu jest tak bogate, że spędzamy w restauracji 1,5 godziny. Jest wszystko: z dań na ciepło można zjeść jajecznicę, trzy rodzaje kiełbasek, bekon. Ogromny wybór wędlin i serów, do tego twarogi, jogurty, musli no i pieczywo: razowy chleb z pestkami był cieplutki jakby był prosto z piekarni. Można zjeść jajka, owsiankę, zrobić sobie sałatkę owocową z melona, ananasa, grejpfruta z pestkami dyni, słonecznikiem. Do picia kawa rozpuszczalna, herbata, kawa i cappuccino z ekspresu. Na deser racuchy, ciasteczka, mufinki – jest po prostu wszystko. Zgodnie stwierdzamy że każdy znajdzie coś dla siebie. Obcokrajowcy przyzwyczajeni do śniadań kontynentalnych czy typowych 
angielskich, wegetarianie, osoby na specjalnych dietach – każdy! Śniadanie rozpoczyna się o godzinie 6.30 i kończy o 11.00. My jesteśmy koło 9.30 i mimo że przed nami śniadanie jadło już wielu gości, na stołach i platerach tego nie widać. Obsługa dba o to, aby uzupełniać brakujące dania na bieżąco. To wielki plus, gdyż nie raz trafiło mi się bywać w hotelach, w których obowiązywała zasada - kto pierwszy ten lepszy.
Po śniadaniu wracamy do pokoju, żeby trochę odpocząć. Doba kończy się o 12, ale nam udaje się ją bezpłatnie przedłużyć do 14.
Weekend minął nam bardzo szybko i bardzo przyjemnie. O naszym pobycie w Mercure Grand Hotel mogłabym pisać długo. O wielu rzeczach nie wspomniałam, wielu nie zdążyłam zobaczyć i wiele będę pamiętać. Mam nadzieję  - do zobaczenia w Mercure!

Już wkrótce relacja z pobytu w Mercure okiem turystki, mniej branżowo ale równie ciekawie - zapraszam!

piątek, 13 kwietnia 2012

Hot-elle subiektywnie

Już wkrótce na moim blogu będę publikować swoje opinie, wrażenia i uwagi dotyczące hoteli w których będę miała przyjemność bądź nieprzyjemność nocować. 
Mam nadzieję, że wszystkim czytelnikom mojego bloga wszystkie te informacje będą przydatne przy planowaniu własnych podróży po Polsce i nie tylko. Zapraszam!

piątek, 3 lutego 2012

Gdy Cię wkurzy gość

Każdego roku setki czy nawet tysiące osób kończy studia o kierunku turystyki czy hotelarstwa. 
Wielu marzy o tym aby pracować w swoim zawodzie. W bardzo trudnym zawodzie- hotelarza. Nie ważne czy pracujesz w recepcji czy jesteś kelnerem czy pokojową, od tej chwili gość jest dla ciebie najważniejszy. Bywa niestety tak, że masz doczynienia z bardzo trudnymi ludźmi. Jedni są upierdliwi z natury inni celowo chcą uprzykrzyć ci prace i udowodnić, że jesteś dla niego nikim. Jeszcze inni robią wszystko aby uzyskać rabaty- więc tak długo będą zatruwać ci życie aż uzyskają satysfakcjonujący ich upust. Jak powinien zachować się hotelarz? Nie można wyprowadzić się z równowagi, nie można podnosić głosu, nie wolno okazać słabości. Niestety tak, bo ileż można krzyczeć na pięknie uśmiechniętą recepcjonistkę - prędzej czy później emocje opadną. Jeśli nie lubisz ludzi, wkurzają cię marudni klienci - to zastanów się czy ten zawód jest dla ciebie? Przecież w życiu chodzi o to aby lubić swoją pracę i z satysfakcją ją wykonywać. Jeśli będziesz hotelarzem z pasją to ten zawód wynagrodzi Ci wszystkie gorsze chwile.Gwarantuje.

piątek, 6 stycznia 2012

Branżowy wiersz..ciekawe czy zapłacił z góry?

W hotelu
15 listopada o godzinie 5 nad ranem,
przyszedł gość do hotelu w Zakopanem.
Pogoda była kiepska,
śnieg w Zakopanem prószył,
więc gość był zatulony w futro po same uszy.
Otrzepał futro ze śniegu
usiadł na brzegu krzesła.
-Jest wolny pokój?
-Owszem
-Chciałbym się u was przespać.
-Mam prześliczny pokój z widokiem na Zakopane.
-Z tapczanem?
-Oczywiście. Z bardzo wygodnym tapczanem.
Łazienka jest tuż obok.
-Dziękuje nie skorzystam.
Proszę o klucz od pokoju.
-Numer pokoju 300. O której Pana obudzić?
W południe czy też wieczorem?
-Proszę mnie dziś nie budzić
-A jutro?
-Pod żadnym pozorem. Pojutrze też nie trzeba,
w ogóle - po co ten pośpiech? Jak się położę dzisiaj,
do wiosny sobie pośpię.
- Do wiosny???-
Pan z recepcji aż się za głowę złapał,
a gość wziął klucz od pokoju i do pokoju poczłapał.
I kartkę z takim napisem powiesił na klamce drzwi:
"Nie budzić aż do wiosny,bo tutaj NIEDŹWIEDŹ śpi"

Wanda Chotomska



piątek, 30 grudnia 2011

Nowy Rok 2012

Wszystkim Hotelarzom życzę w nowym roku 2012:
- dużej liczby gości
- wysokiego obłożenia
- wielu kibiców na Euro
- małej konkurencji
 - i samych zadowolonych klientów!

wtorek, 8 listopada 2011

Przyszli fotografować Hotel

Z racji ogromu obowiązków dawno mnie nie było....no i znowu trochę prywaty i znowu o hotelu Brda - no ale jeśli to dobry przykład promocji, to dlaczego się nie chwalić:)

PHOTO DAY w Hotelu Brda
05.11.2011 entuzjaści fotografowania przybyli tłumnie do Hotelu Brda, który udostępnił dla nich swoje wnętrza. W oku obiektywu znalazła się nieużywana pralnia, sala restauracyjna i eleganckie pokoje hotelowe. Uczestnicy 19 edycji Photo Day - akcji organizowanej przez portal http://www.mmbydgoszcz.pl/ ,mieli również niepowtarzalną okazję fotografowania panoramy miasta z tarasu widokowego.



Fotografom towarzyszyły modelki. Najlepsze fotografie ozdobią ściany hotelowych pokoi.

środa, 14 września 2011

Drzwi Otwarte w Hotelu

Teraz trochę prywaty, a co tam...

Hotel Brda w Bydgoszczy postanowił wypromować się i poprawic swój wizerunek otwierając swoje drzwi dla wszystkich mieszkańców miasta i turystów. Zwiedzanie hotelu połączono z wystawą fotografii "Hotel Brda - wczoraj i idziś" oraz degustacją przysmaków z hotelowej restauracji. W programie również przewidziano wiele innych atrakcji m.in. : konkursy z nagrodami. loterię.

Drzwi Otwarte w Hotelu Brda 25.09.2011
w godz. 11.00 - 19.00

Zapraszamy serdecznie!!!